Razem z dzieckiem

Wspólne czytanie

"Kubuś na tropie"

Był letni dzień. Słońce wstało bardzo wcześnie i oświetliło całą Krainę Kubusia.
Kubuś otworzył oczy i uśmiechnął się.

- Co za piękny dzień! - zawołał - Zieleń trawy sprawia, że serce zaczyna bić szybciej. Od błękitnego nieba nie można oderwać wzroku, a wszystkie owoce i warzywa wyglądają tak smakowicie, że aż mi ślinka cieknie. W taki dzień trzeba koniecznie wybrać się na wycieczkę!

Wyskoczył z łóżka i natychmiast zaczął przygotowania. Zjadł śniadanie, umył się i spakował plecak. Nie zapomniał o sokach, które są niezbędne w każdej wędrówce.

- Jestem gotowy do drogi! - zawołał miś i wyszedł z domu. Minął sad i pole, na którym rosły marchewki. Przeskoczył przez wąski strumyk i po chwili zatrzymał się na polanie.

- A to, co? – mruknął do siebie, bo zauważył, że na skraju lasu stos kamieni, którego wcześniej nie było. Podbiegł bliżej, żeby się lepiej przyjrzeć. Okazało się, że jest to wielka strzałka, wskazująca na pobliskie drzewa.

- Hmmm...Ciekawe, kto i dlaczego to tutaj zostawił? – zastanawiał się Kubuś – Jest tylko jeden sposób, żeby się tego dowiedzieć.

Powoli ruszył w kierunku wskazywanym przez strzałkę.
Kiedy wszedł pomiędzy drzewa, rozejrzał się. Wysokie drzewa i mech pokrywający ziemię wyglądały w blasku słońca wspaniale. Zapach świerków aż kręcił w nosie, a ptaki wyśpiewywały zachwycające melodie.

-    Jak tu ładnie. – westchnął Kubuś, wchodząc głębiej w las.

Na polanie dostrzegł swojego przyjaciela - bobra przyglądającego się czemuś na ziemi i w zamyśleniu kręcącego głową.

- Cześć bobrze! – zawołał Kubuś wyrywając go z zadumy.

- Cześć Kubusiu! - odpowiedział bóbr – Zobacz, co ktoś ułożył na mchu z patyków!

Kiedy miś spojrzał pod nogi, natychmiast rozpoznał ten kształt. Była to dokładnie taka sama strzałka, jaką zauważył wchodząc do lasu.

- Już dzisiaj widziałem coś podobnego. - powiedział Kubuś – Nie wiesz kto to zrobił?

- Niestety nie, ale jak go spotkam to na pewno mu podziękuję! Moja tama zaczęła właśnie przeciekać i muszę bardzo szybko ja uszczelnić. Gdybym sam musiał zbierać patyki mógłbym nie zdążyć na czas i zalać sąsiadów...

- Coś mi się wydaje, że ktoś, kto to zostawił nie zdawał sobie sprawy jak bardzo ci pomoże. Właśnie podążam tym tropem. Jestem ogromnie ciekaw, kto taki kryje się na ich końcu. Do zobaczenia później! – krzyknął Kubuś i ruszył w stronę, którą wskazywała druga strzałka.

Strzałka wskazywała na gęste krzaki malin. Kubuś obszedł je dookoła i dotarł do strumyka. Na brzegu stała sarna i pochylała się nad kamieniem.

- Witaj sarenko! Co jest takiego ciekawego w kamieniu, w który się wpatrujesz? - zawołał, przekrzykując szum wodospadu.

- Miło mi cię widzieć Kubusiu! Właśnie zauważyłam, że ktoś zerwał mnóstwo tych pysznych malin i ułożył z nich dużą strzałkę. Jak tylko dowiem się kto to zrobił, od razu mu podziękuję! Uwielbiam owoce na śniadanie.

- Dobrze, że nie zjadłaś wszystkich, bo muszę iść w kierunku, który pokazuje. Znajdę tych, którzy to zrobili i podziękuję im w twoim imieniu! Miłego dnia sarenko! - krzyknął na pożegnanie Kubuś i udał się w stronę wodospadu, gdzie wskazywały resztki strzałki.

Wodospad był naprawdę wielki, a woda, która z niego spadała robiła sporo hałasu. Na jego szczyt prowadziła stroma ścieżka, biegnąca wzdłuż jego krawędzi. Kubuś zaczął iść pod górę, stwierdzając, że marsz po płaskiej powierzchni jest zdecydowanie łatwiejszy.
Nagle usłyszał, że ktoś go woła.

- Cześć Kubusiu!

Rozejrzał się, ale nikogo nie zauważył.

-    Cześć Kubusiu! To ja cię wołam. Popatrz w dół!

Spojrzał pod nogi i zauważył kreta, który właśnie wychylił głowę ze swojego kopca.

- Hej krecie! Ale mnie wystraszyłeś... Schowałeś się w swoim kopcu i wcale cię nie zauważyłem...

- Wybacz Kubusiu... Właśnie go zbudowałem. Jest wyjątkowy, bo wykopałem go na wielkiej strzałce, którą ktoś narysował na piasku!

- Pamiętasz, w którą stronę była skierowana ta strzałka? - zapytał Kubuś.

- Oczywiście, że pamiętam. Wskazywała na pagórek po lewej stronie – odparł kret.

- Bardzo mi pomogłeś. Dziękuję, ale muszę już ruszać w drogę. Do widzenia!

Kubuś przeczuwał, że już niedługo pozna osobę, która zostawiła za sobą tyle wskazówek. Wdrapał się na pagórek i rozejrzał się wokół. Zobaczył małą polanę. Rosło na niej tylko jedno drzewo o rozłożystych gałęziach, które rzucało rozległy cień. Słońce świeciło mocno, więc miś pomyślał sobie, że dobrze byłoby chwilę odpocząć. Dopiero w momencie, w którym dotarł pod samo drzewo, zobaczył, że siedzi pod nim dwójka dzieci – jego przyjaciół.

- Cześć dzieciaki! – zawołał.

- Kubusiu! Jak dobrze, że tu jesteś! Zgubiliśmy się i jesteśmy tak zmęczeni, że opadliśmy z sił...

- Chyba wiem jak to się stało! Bawiliście się w podchody, ale kiedy dotarliście tutaj, nie mogliście znaleźć strzałki, która wskazywała drogę?

- Właśnie tak! Skąd wiedziałeś Kubusiu?

- Bawiłem się z wami sam o tym nie wiedząc! Czy wiecie, komu poza mną sprawiliście radość bawiąc się w podchody? - zapytał z uśmiechem Kubuś.

- Komu?

- Zaraz wszystko wam opowiem! Ale najpierw poczęstuję Was sokiem. Na pewno doda wam siły....

Dzieci wysłuchały opowieści Kubusia. Były zaskoczone, że ich zabawa tak podobała się mieszkańcom lasu. Potem razem z Kubusiem ruszyły w drogę powrotną...

Pewno niebawem znów się spotkają i przeżyją kolejną niesamowita przygodę.

Ups...bym zapomniał...: szklane butelki po sokach dzieci i Miś wyrzucili do odpowiednich pojemników w kolorze białym - takich, jakie na pewno gdzieś obok Waszych domów stoją.
Kubuś przypomniał dzieciom, że ze zużytych opakowań będzie można zrobić zupełnie nowe butelki, a przy okazji nie zaśmiecić środowiska.
Bo przecież Kraina Kubusia i cała Polska są takie piękne...

Pamiętajcie o tym i do usłyszenia niebawem...

Pobierz więcej Kubusiowych Bajek